Ona jest błędem we wszechświata kodzie
Podróżniczką w czasu i przestrzeni ogrodzie
Nie zna granic, nie zna stałych lądów
Tylko wieczny pęd bez boskich sądów
Przeskakuje przez światy puste i bez życia
Szukając miejsca co da schronienie jej okrycia
Każdy jej krok to pęknięcie lustra
Każda chwila to wizja pusta i bezduszna
Aż trafiła na ślad, na zgnilizny woń
Co wżera się w światy, w ich najświętszą toń
Zobaczyła umarłe słońca i puste trony
Wszędzie ten sam mrok, wszędzie te same demony
To nie był chaos, to był plan i wola
Jedna czarna myśl co wszystko zniewala
Zrozumiała wreszcie że nie ma ucieczki
Że to co nas ściga niszczy ścieżki
Zyskała tytuł pani czasu i przestrzeni
Jeśłi tylko zapragnie potrafi wszystko zmienić
Wzywa wszystkich wiedźminów z globu i czasów
Niech pokażą siłę co wypierdoli z zawiasów
Pojedynczo są oni tak jeno wielką siłą
Połączeni mogą stawić czoła mrocznym chwilom
Oni są pierwszym bastionem ludzkości
Ich wspólna moc dorównuje wnet boskości
Miała uciekać toż jej wieczny los
Przez nieskończone galaktyki, nie swój drżący głos
Lecz w każdym świecie widzi jego ślad
Ten sam mrok, ten sam chaos, ten sam czarny jad
Nie ma ucieczki gdy wróg jest wszędzie
Większość ludzkości zginęłaby w obłędzie
Więc ona staje dzisiaj tu pośrodku dróg
I rzuca wyzwanie, ona nie żaden Bóg
Koniec ukrywania, czas odwrócić bieg
Z ofiary w myśliwego przez ostatni brzeg
Nie będzie pionkiem w grze ostatecznej
Stanie się siłą w chwili niebezpiecznej
Nie ma armii bogów, nie ma i chwały,
Lecz ma swą rodzinę, wiedźminów świat cały
Ale ma też moc by złamać czas i ład
I wezwać tych co znają potworów świat
Zyskała tytuł pani czasu i przestrzeni
Jeśłi tylko zapragnie potrafi wszystko zmienić
Wzywa wszystkich wiedźminów z globu i czasów
Niech pokażą siłę co wypierdoli z zawiasów
Pojedynczo są oni tak jeno wielką siłą
Połączeni mogą stawić czoła mrocznym chwilom
Oni są pierwszym bastionem ludzkości
Ich wspólna moc dorównuje wnet boskości
Więc krzyczy w pustkę, niech jej głos się niesie
Przez czas zapomniany po zaginionym lesie
Niech krew jej starsza co w żyłach jej płonie
Zapali sygnał w każdym wiedźmińskim bastionie
Niech poczują to wezwanie, niech poczują zew
Na przekór Bogom niech poleje się ich krew
To nie jest prośba, to jest przeznaczenie
Którego nie złamie już żadne boskie stworzenie
Wyciąga wilka z zamieci w Kaer Morhen
Jego ostre kły będą dziś jej ostrzem
Wyciąga gryfa z górskich, zapomnianych szlaków
Gdzie tropił potwory dla zysku i znaków
Wyciąga kota co skradał się w cieniu miast
Niedźwiedzia z twierdzy co wyrywał chwast
Każdego z was co nosi medalion i miecz
Wzywa by stanął z nią, to jedności chwila jest
Zjawiają się wokół wyrwani ze swoich lat
W ich oczach zdziwienie dlaczego tu ich brat
Stoją w milczeniu, zjednoczona brać
Gotowi by walczyć, gotowi by trwać
Z różnych szkół, z różnych epok, z różnych
Zjednoczeni przez jeden wspólny wróg
Patrzy na nich, na jej przeklętą gwardię
I wie że z nimi powstrzymają mroczną armię
Nie są Bogami, nie są nawet święci
Są mutantami, na wieki przeklęci
Bronią wykutą by walczyć z koszmarami
Teraz staną przed największymi Bogami
Niech Czarnobóg ześle swe zmory i cienie
Oni przyniosą mu ogień i odkupienie
To jest ich wojna, to jest ich czas
Mają swoje miecze i pełen eliksirów pas
Zyskała tytuł pani czasu i przestrzeni
Jeśłi tylko zapragnie potrafi wszystko zmienić
Wzywa wszystkich wiedźminów z globu i czasów
Niech pokażą siłę co wypierdoli z zawiasów
Pojedynczo są oni tak jeno wielką siłą
Połączeni mogą stawić czoła mrocznym chwilom
Oni są pierwszym bastionem ludzkości
Ich wspólna moc dorównuje wnet boskości