BIAŁOBÓG

Legendy Polskie: Czas Mroku 10/12 · premiera 2025-10-09

← WSZYSTKIE TEKSTY
Bariera Mokosz pękła, Światowida wzrok już zgasł, Czarnobóg ryczał śmiechem, nadszedł ostateczny czas! Uniósł swą dłoń z nicości, by zakończyć tę agonię, Lecz nagle całe pole bitwy w czystym, białym ogniu płonie! Z nieba spada postać, będąca światłem i porządkiem! Staje między bogami, zwiastując ostateczny rozpieprz! Jego głos to cisza, co rozdziera chaosu krzyk: "Koniec tego, bracie! Swe ego zbastuj w mig!". Czarnobóg zamarł w szoku, wzrok pałił się czystą furią, "Jak śmiesz mnie pouczać, ty, co jesteś tylko iluzją?!". Lecz nim skończył swe słowa, Białobóg ruszył w bój! Jego pięść to kometa, co rozbija mroczny strój! Zderzenie ich potęgi wstrząsa posadą świata! Eksploduje czerń i biel, to jest dla nich zapłata! Zaczyna się taniec bogów, ostateczna potyczka! Gdzie każdy cios to wyrok, a unik to pożyczka! Białobóg kontra czarnobóg! Odwieczna walka trwa! Stworzenie kontra Pustka! To dla nich jest jak gra! To nie jest bój o ziemię, to jest wojna o istnienie! Gdzie siła równa sile, a stawką przeznaczenie! Tytaniczna furia, co rozrywa nieboskłon! Każdy z nich chce zakończyć ten śmiertelny gon! To jest bitwa ostateczna, to jest sądny dzień! Lecz żaden nie odpuści, w niezłomną grają grę! Mokosz wstaje z kolan, jej ciałem znów płynie moc! "Bracie, walczymy z tobą przez tę najdłuższą noc!". Ziemia ryczy na nowo, korzenie chwytają mrok! By dać Białobogowi szansę na kolejny, celny krok! Światowid otwiera oczy, jego cztery twarze płoną! "Widzę lukę w jego gardzie! Uderz w stronę odsłonioną!". On jest strategiem, ona jest żywą, świętą tarczą! Wspierają swego brata, gdy z furią na siebie warczą! Białobóg słucha rady, jego cios jest jak z bicza! Uderza czystym światłem w pancerz przeciwnika! Czerń pęka, syczy w bólu, Czarnobóg cofa się w tył! Pierwszy raz od eonów, w końcu zraniony był! To nie jest zwykła siła, to jest esencja tworzenia! Dla boga anihilacji jest źródłem cierpienia! Triumf jest o krok, światło prawie wygrało! Lecz ego Czarnej Bestii właśnie się przebudzało! Czarnobóg ryczy głosem, co rozrywa samą duszę! "Myśleliście, że to wszystko?! Ulepszę własną duszę!". Z jego ciała strzela czysta, skoncentrowana nicość! Co pochłania światło, co niszczy każdą miłość! Odrzuca Mokosz z siłą, co wyrywa drzewa z ziemi! Oślepia Światowida, co patrzył oczyma wśród bieli! Uderza w Białoboga, ich moce znów są równe! To jest wieczna walka, epickie starcie absolutne! I tak walczą w uścisku, na zniszczonym świata progu, Brat przeciwko bratu, bóg przeciwko bogu. Żaden nie może wygrać, żaden nie chce się poddać, Na każdy cios światłości, czerń musi swoim oddać. Bitwa trwa, a ziemia płacze, czas się zatrzymał w biegu, Cały wszechświat patrzy na ten pojedynek z brzegu... Czekając na cud, na siłę, co przeważy tę szalę... Na moc, której nawet bogowie nie znają wcale...
▶ POSŁUCHAJ NA YOUTUBE