Gniezno spłonęło w ogniu więc wróg nie został odparty
Jednak Ragnar cofnął siły by przetasować karty
A w Polskim obozie chaos, krzyki i kłótnia
Zamiast planu obrony zaczęła się rozróba
W zniszczonym grodzie siedzą królowie z innych czasów
Każdy chce tu dowodzić a na kłótnie nie ma czasu
Mieszko, książe Polan, patrzy z furią na Chrobrego
To moja ziemia dziadku, nie wtrącaj się do tego
Chrobry zaśmial się hardo, tyś ledwo ochrzczony smarkacz
Ja zbudowałem królestwo a z ciebie wyrósł partacz
Moje wojsko jest większe, mój miecz ostrzejszy jest
To ja tu będę rządził, taka ma rola jest
A Piast słucha w milczeniu z toporem w swojej dłoni
Wy się kłócicie o trony gdy wróg nas wszystkich goni
Wasze słowa nic nie warte gdy lud na polu ginie
Potrzeba nam jedności, nie kłótni w tej godzinie
Obok stoi Zawisza, rycerz bez skazy, lęku
Gdzie Bóg, gdzie honor panowie, w tym całym głośnym jęku
Musimy walczyć razem, z ufnością w sercu, w wierze
Lecz nikt go już nie słucha w tej politycznej aferze
A dowódca husarii patrzy na nich z pogardą
Barbarzyńcy w skórach z taktyką bardzo marną
Gdzie są armaty, gdzie armaty, jak walczyć taką zgrają
Jeden atak mej husarii i wszystkich ich rozwalą
Każdy ciągnie w swą stronę
Każdy myśli żę mądrzejszy
Jeden wierzy w Boga
Drugi do Peruna prędszy
Jeden chce bronić grodów
Drugi ruszać w pole karne
Ta armia to jest chaos
Jej szanse są już marne
Białowłosa patrzy z boku
W jej oczach łzy i trwoga
Chciała ocalić świat
A przywała tu wroga
Wroga wewnątrz ich serc
Gorszego niż topory
Pycha, zdrada i ambicja
To najgorsze zmory
Dziś w tej całej kłótni w tym chaosie bez granic
Nikt nie widzi cienia co słucha ich i ma za nic
Co notuje ich słabości, ich plany i ich waśnie
Co wie że beczka prochu już niedługo trzaśnie
To Skarbnik, pan podziemi, co stracił swoje złoto
Lecz zyskał nową broń, informację hołoto
Widzi pęknięcia w murze tej polski dumnej armii
I wie jak wbić tam klin by nikt ich nie ocalił
Wysyła swego kruka, nie do Mieszka, nie do króla
Leci prosto do Ragnara, to wiadomość jest ponura
Oni się żrą nawzajem, są słabi i skłóceni
Uderz teraz gdy śpią i zostaniesz panem ziemi
Kruk niesie propozycję sojuszu, zdrady, złota
Skarbnik gra w swoją grę, otwiera mroczne wrota
Nordowie są jak topór, prości, brutalni, tępi
Ale z nim u swego boku łatwiej będą mieli
Ivar bez kości słucha, w oczach błysk i zrozumienie
Strateg widzi szansę na ostateczne zniszczenie
Chaos po stronie wroga, zdrada w ich własnych liniach
To muzyka jest dla uszu wikinga w takich chwilach
Więc pakt został zawarty, nie między królamiLecz między dwoma cieniami co gardzą honorami
Skarbnik i Ivar bez kości, mistrzowie intrygi i zła
Razem uderzą w Polskę która się wykrwawia
Bohaterowie w zamku nadal kłócą się o władzę
Nie wiedząc że ich los jest już w obcej radzie
Ze zdrada puka do drzwi, że wróg ma nowy plan
Ta beczka prochu zaraz wybuchnie jak wulkan
Białowłosa patrzy w przyszłość, widzi ogień i krew
Chciała ocalić świat a rozpętała gniew
Gniew z przeszłości i z północy, a teraz jeszcze zdrady
Czy jest w stanie to powstrzymać
Czy ktoś może da jej radę
Któż to teraz wie, bo przydałaby jej się