Bazyliszek

Legendy Polskie (Sezon 1)

← wszystkie teksty
Warszawa płacze pod osłoną nocy W kamienic lochach brakuje jej mocy Znikają wszyscy, kupcy i żebracy Kto w lochy zszedł ten życia nie zobaczył Nie wraca ojciec, nie wraca syn W piwnicach gęstnieje trupi, słodki dym Na starym mieście rodzi się szept O bestii co w mroku ma bojowy chrzest O plugastwie co z gnoju powstału Z jaja koguta co zło wychowało Wąż go wysiedział w czeluściach u bram A teraz w mroku swe żniwo zbiera sam Bazyliszek, z głębi ziemi Bazyliszek, wzrokiem cię zmieni W pył kamienny, w martwy głaz Nie patrz w oczy, nie ten raz x2 Korona z kości na kogucim łbie Ogon węża jak w piekielnym dnie Pazur po bruku zostawia znak To potworności i zdrady znak Lecz jego siła nie w szponach tkwi A w oczach co mają barwę zgniłej krwi Wzrok co zamienia krew w kamienny zlep Wzrok, który dla świata jest jak pogrzeb Czujesz jak chłód ogarnia twoje ciało Jak serce w skale zastyga pomału Gdy mięśnie stężeją, dasz ostatni krzyk Zanim w posągu na wieki zamilkniesz w mig Bazyliszek, z głębi ziemi Bazyliszek, wzrokiem cię zmieni W pył kamienny, w martwy głaz Nie patrz w oczy, nie ten raz x2 Próżno wysyłać było zbrojne katy Na nic im tarcze i na nic armaty Każdy kto spojrzał padał bez ruchu Kolejny pomnik wśród kamiennego kurzu Aż w końcu skazaniec co nie miał nic do straty Rzucił pomysłem sprzedawcom bogatym Dajcie mi lustra co prawdę ukarzą Niech ślepia bestii ją samą porażą Wziął tarczę z luster polerowaną na błysk By jego twarzy nie spotkał śmierci pysk Szedł więc do lochu, gdzie cisza i smród By zagrać z diabłem o zwycięstwa trud Bazyliszek, z głębi ziemi Bazyliszek, wzrokiem cię zmieni W pył kamienny, w martwy głaz Nie patrz w oczy, nie ten raz x2 Bestia z sykiem ruszyła do przodu By zadać śmierć dla swego ogrodu Zobaczyła wroga co w ręku coś trzyma Spojrzała w oczy co patrzą jak żmija Lecz w lustrze śmierci ujrzała swój jad W swoje przeklęte ślepia prosto wpadł Poczuła nagle ten chłód co go niosła Moc co do zniszczenia ją wyniosła Na własnej skórze, na własnej łusce Pękła jak posąg w śmiertelnej pustce Huk pękającej skały co w mrok się rozpada Tak kończy Bazyliszek, tak głosi ta ballada Bazyliszek, z głębi ziemi Bazyliszek, wzrokiem cię zmieni W pył kamienny, w martwy głaz Nie patrz w oczy, nie ten raz Bazyliszek
▶ Posłuchaj na YouTube