Warszawa płacze pod osłoną nocy
W kamienic lochach brakuje jej mocy
Znikają wszyscy, kupcy i żebracy
Kto w lochy zszedł ten życia nie zobaczył
Nie wraca ojciec, nie wraca syn
W piwnicach gęstnieje trupi, słodki dym
Na starym mieście rodzi się szept
O bestii co w mroku ma bojowy chrzest
O plugastwie co z gnoju powstału
Z jaja koguta co zło wychowało
Wąż go wysiedział w czeluściach u bram
A teraz w mroku swe żniwo zbiera sam
Bazyliszek, z głębi ziemi
Bazyliszek, wzrokiem cię zmieni
W pył kamienny, w martwy głaz
Nie patrz w oczy, nie ten raz x2
Korona z kości na kogucim łbie
Ogon węża jak w piekielnym dnie
Pazur po bruku zostawia znak
To potworności i zdrady znak
Lecz jego siła nie w szponach tkwi
A w oczach co mają barwę zgniłej krwi
Wzrok co zamienia krew w kamienny zlep
Wzrok, który dla świata jest jak pogrzeb
Czujesz jak chłód ogarnia twoje ciało
Jak serce w skale zastyga pomału
Gdy mięśnie stężeją, dasz ostatni krzyk
Zanim w posągu na wieki zamilkniesz w mig
Bazyliszek, z głębi ziemi
Bazyliszek, wzrokiem cię zmieni
W pył kamienny, w martwy głaz
Nie patrz w oczy, nie ten raz x2
Próżno wysyłać było zbrojne katy
Na nic im tarcze i na nic armaty
Każdy kto spojrzał padał bez ruchu
Kolejny pomnik wśród kamiennego kurzu
Aż w końcu skazaniec co nie miał nic do straty
Rzucił pomysłem sprzedawcom bogatym
Dajcie mi lustra co prawdę ukarzą
Niech ślepia bestii ją samą porażą
Wziął tarczę z luster polerowaną na błysk
By jego twarzy nie spotkał śmierci pysk
Szedł więc do lochu, gdzie cisza i smród
By zagrać z diabłem o zwycięstwa trud
Bazyliszek, z głębi ziemi
Bazyliszek, wzrokiem cię zmieni
W pył kamienny, w martwy głaz
Nie patrz w oczy, nie ten raz x2
Bestia z sykiem ruszyła do przodu
By zadać śmierć dla swego ogrodu
Zobaczyła wroga co w ręku coś trzyma
Spojrzała w oczy co patrzą jak żmija
Lecz w lustrze śmierci ujrzała swój jad
W swoje przeklęte ślepia prosto wpadł
Poczuła nagle ten chłód co go niosła
Moc co do zniszczenia ją wyniosła
Na własnej skórze, na własnej łusce
Pękła jak posąg w śmiertelnej pustce
Huk pękającej skały co w mrok się rozpada
Tak kończy Bazyliszek, tak głosi ta ballada
Bazyliszek, z głębi ziemi
Bazyliszek, wzrokiem cię zmieni
W pył kamienny, w martwy głaz
Nie patrz w oczy, nie ten raz
Bazyliszek