Złoty piorun uderzył,
Między bogów co się bili!
Walkę im przerwała siła,
Co nadciągnęła w jednej chwili!
Perun warknął, Thor zaryczał,
Kto śmiał przerwać ten bój?
Na tronie z chmur siedział Zeus,
Mówię do każdego stój!
Lecz oni wnet się spojrzeli,
W swych oczach gniew tylko mieli!
Jeden na drugiego patrzył,
Sojusz w ciszy się zaznaczył!
Ich walka musi poczekać,
Starzec stąd powinien uciekać!
Topór i młot wciąż leżały,
Na ziemi, niczym ciężary!
Dwóch na jednego skoczyli,
W szaleńczym, dzikim pędzie!
Nie dali mu na nic szansy,
Co teraz ze starcem będzie?!
Zeus patrzył na to w szoku,
Co robicie, wy szaleńcy?!
Lecz Perun i Thor już bili,
Wściekli oraz niebezpieczni!
Zeus wtem się bronił z trudem,
Przed siłą dwóch tytanów!
Głupcy! Mnie posłuchajcie!
To była część większych planów!
Ale oni nie słuchali,
Ich pięści biły mocno!
Chcieli zniszczyć starca,
Co przerwał ich walkę nocną.
Perun bez opamiętania,
Bił aż krwawiły mu dłonie!
W każdym ciosie był gniew,
Co brzmiał niczym furii zew.
Nie będziesz nas pouczał!
Ty grecki, wredny starcze!
To nasza walka była!
Nikt po tobie nie zapłacze!
A Thor bił dla zasady,
Bo kochał krwawą walkę!
Ktoś przerwał mu zabawę,
Więc toczył z nim wojaczkę!
Jego pięść jak stalowy młot,
Uderzała raz za razem!
Zeus co drugi unikał,
Kilka razy prawie padł że!
Trzy gromy, trzy potęgi,
Zwarły się w jednym boju!
Niebo płakało deszczem,
Nie dając im spokoju!
Zeus słabł, był sam jeden,
Oni mieli siłę dwóch!
Choć walczył jak lew stary,
Prawie opuścił go duch!
W końcu cios Peruna,
Powalił go na ziemię!
A cios Thora dokończył,
Zeus stękał niczym cielę!
Król Olimpu padł na kolana,
Ledwo łapiąc swój oddech!
Z jego ust popłynął szept,
Choć prawie zatopiła go krew!
Perun i Thor stanęli,
Też ledwo co dyszeli!
Spojrzeli znów na siebie,
Walkę wznowić już chcieli!
Lecz Zeus uniósł swą dłoń,
Głupcy... - wycharczał z bólem!
Próbowałem wam powiedzieć...
Spójrzcie... Za tym murem!
Spojrzeli na Wschód,
Aż krew im w żyłach stanęła!
Armia bogów szła ogromna,
Co jakby z piekła wypełzła!
Trzy panteony Wschodu,
Japonia, Chiny i Hindusi!
A na czele... Czarnobóg.
Co w złej chwili wrócił!