rzed wie­kami, nad wo­da­mi Go­pła wzno­sił się waro­wny gród Kruszwica. Rządził tu król Popiel – zły i okru­tny, a jego miecz ob­ficie spły­wał krwią pod­danych. Do naj bardziej nie­cnych czy­nów podju­dzała go jednak żo­na Ger­da, pię­kna i pod­stępna Niemka. To ona wymy­ślała coraz to nowe i okrutnie­jsze udręki dla ludu. Miał król Popiel swą radę star­szych, w której zasia­dali jego stry­jowie. Ale nie w smak mu było słu­chać ich rad, a Gerda stale pod­sycała jego cheł­pliwość:

— Co z ciebie za król, mój Popielku, kie­dy mu­sisz da­wać po­słuch tym star­com. Tyś król i pan, a star­ców trze­ba się poz­być, bo stra­cisz tron.

Nie mi­nęło wie­le cza­su jak ura­dzili, że stry­jów poz­być się trze­ba pod­stępem. Przedtem jednak, bo tak kazał zwy­czaj, Popiel udał się do siwo­wło­sego wróża, by ten po­wie­dział co się wy­da­rzy, jaki będ­zie los króla i tronu. Długo cze­kał Popiel na wyro­cznię, aż usły­szał:

— Królu, two­ja wła­dza jest silna, silna pod­stę­pem i orę­żem, ale po­nad twoją wła­dzę są my­szy —

i dodał:

— Panie, strzeż się my­szy!

— Cóż ple­ciesz star­cze, ja mam się bać my­szy? — zdzi­wił się Popiel — ja, który nie boję się wil­ków, żu­brów i nie­dźwie­dzi, mam się lę­kać ma­łych my­szy?

Legenda o Królu Popielu

rzed wie­kami, nad wo­da­mi Go­pła wzno­sił się waro­wny gród Kruszwica. Rządził tu król Popiel – zły i okru­tny, a jego miecz ob­ficie spły­wał krwią pod­danych. Do naj bardziej nie­cnych czy­nów podju­dzała go jednak żo­na Ger­da, pię­kna i pod­stępna Niemka. To ona wymy­ślała coraz to nowe i okrutnie­jsze udręki dla ludu. Miał król Popiel swą radę star­szych, w której zasia­dali jego stry­jowie. Ale nie w smak mu było słu­chać ich rad, a Gerda stale pod­sycała jego cheł­pliwość:

— Co z ciebie za król, mój Popielku, kie­dy mu­sisz da­wać po­słuch tym star­com. Tyś król i pan, a star­ców trze­ba się poz­być, bo stra­cisz tron.

Nie mi­nęło wie­le cza­su jak ura­dzili, że stry­jów poz­być się trze­ba pod­stępem. Przedtem jednak, bo tak kazał zwy­czaj, Popiel udał się do siwo­wło­sego wróża, by ten po­wie­dział co się wy­da­rzy, jaki będ­zie los króla i tronu. Długo cze­kał Popiel na wyro­cznię, aż usły­szał:

— Królu, two­ja wła­dza jest silna, silna pod­stę­pem i orę­żem, ale po­nad twoją wła­dzę są my­szy — i dodał:— Panie, strzeż się my­szy!

— Cóż ple­ciesz star­cze, ja mam się bać my­szy? — zdzi­wił się Popiel — ja, który nie boję się wil­ków, żu­brów i nie­dźwie­dzi, mam się lę­kać ma­łych my­szy?

Nie przejął się Popiel tą wró­żbą, któ­ra zda­ła mu się wiel­ce śmie­szną i wca­le nie my­ślał zanie­chać ułożo­nego pla­nu poz­bycia się stryjów. Gdy mi­nęła pora za­sie­wów po­słał umyś­lnych z pok­ło­nami i zap­ro­sze­niem stry­jów na za­mek kru­szwicki. Zdzi­wili się stry­jowie, zasta­nawiali, ale w końcu uznali, że Popiel mu­siał się zmie­nić, pra­gnie zgo­dy z ro­dzi­ną i posta­nowili przy­jąć zapro­szenie. Przy­by­łych do Kru­szwi­cy stry­jów już na zam­ko­wym dzie­dzińcu po­wi­tał Po­piel uni­żo­ny­mi prze­pro­si­nami:

— Przyjmijcie stryjowie moja skru­chę, za­pom­nijcie urazy. Kła­niam się wa­szej mą­dro­ści i o rady śmiem pro­sić. Naj­pierw je­dnak trze­ba wam od­po­cząć i po­silić się, bo stru­dzeni jeste­ście dro­gą — i dodał: — Zapra­szam stry­jowie na ucztę po­jednania.

Kiedy bie­sia­dni­kom miód ude­rzył do głów, odpra­wiła wsz­ystkie sługi i sa­ma przy­niosła z pi­wnicy dzban prze­dniego mio­du, który po dro­dze zapra­wiła tru­cizną. Po­la­ła miód stry­jom, skrz­ętnie omija­jąc pu­char Popiela. Pojął wte­dy Popiel, że oto stało się i prze­raził się tym czy­nem, ale było już za późno, bo po chwili go­ście za­częli pa­dać z ław. Zwij­ali się z okru­tnego bólu, wyda­wali nie­ludzkie jęki i wołali z przerażeniem:

— Zdrada! Tru­cizną nas bra­tanek na­poił! Pom­sta mor­dercy!

Najstarszy z nich, Mieszko, przed śmier­cią jeszcze wychry­piał:

— Klątwa na was, na cały ród Popielów!

Chwilę je­szcze sły­chać było jęki i krzyki, aż nagle wszy­stko uci­chło, tyl­ko za gru­bymi mu­rami wył wiatr, a nie­bo prze­cinały bły­ska­wice. Gerda szy­bko wzię­ła się do dzie­ła, potrzą­snęła onie­mia­łym Popielem i nakaza­ła mu pomoc w uprzą tnięciu ciał. Przywiąza­wszy każde­mu ka­mień do nóg, pod osło­ną nocy, wrz­ucali ciała stry­jów do huczą­cego jezi­ora. Naza­jutrz rano, naga­bywani o gości opo­wiadali:

— Pewnie stry­jom nie podo­bało się u nas.

— Wyjechali nocą, cho­ciaż ostrze­ga­liśmy ich przed bu­rzą.

— Żeby tylko nic im się nie stało!

Czyniono po­szu­kiwa­nia zaginio­nych, ale bez skutku. Roz­pa­czały rodzi­ny sądząc, że ich blis­cy utonęli w czasie bu­rzy pod­czas prze­prawy przez Gopło…

Ludzie z okolicy za­częli się domyś­lać, że w zamku sta­ło się coś stra­szne­go, ale groź­ba śmierci zamy­kała im usta. Po­piel, ter­az już pew­ien swe­go tronu i bez­karny, łupił swój lud, coraz cię­ższe sto­sował kary i w coraz wię­ksze obra­stał bo­gactwo, które trwo­nił na hulan­kach i pijań­stwie.

W zamku nie­spo­dzie­wanie poja­wiły się myszy. Tysiące my­szy, które dzi­wnie dy­sząc, masze­rowały od str­ony jeziora. Na nic zda­ła się wal­ka z nimi. Z ka­żdej sie­czo­nej na pół my­szy poja­wiały się dwie na­stępne, a ilość ich wciąż ro­sła i rosła. Naraz Popiel po­jął, że oto spełni­ła się klą­twa stry­jów i że z ich ciał lę­gnie się ta zło­wroga pla­ga.

— Musimy ucho­dzić na wy­spę, schro­nić się w wieży!

Dopadli do brze­gów jezio­ra, do ło­dzi. Wio­słu­jąc zacie­kle, co sił ucie­kali przed go­nią­cymi ich stwo­rze­niami. Dopadł­szy wre­szcie wie­ży, zam­knęli so­lidne, że­la­zem oku­te wro­ta, wdra­pali się na sam szczyt i wtedy z ulgą ode­tchnęli:

— Tu jeste­śmy bez­pieczni, tu nas nie do­padną!

Wych­ylił się jeszcze Popiel, spo­jrzał w dół i aż co­fnął z osłu­pienia – my­szy prze­płynęły je­zioro i oble­gły wieżę. Za chwilę dro­bnymi zą­bkami prze­gryzły ku­te wro­ta i z pis­kiem pę­dziły w górę. W mgnie­niu oka zja­dły kró­la Po­piela i jego żonę. Jedy­nym dźwię­kiem, który za­kłó­cał nagłą ciszę był brzęk kró­le­wskiej ko­rony, to­czą­cej się po scho­dach wieży.

Przy­szła zima, zie­mię otulił ko­żuch śnie­gu, a kru­szwi­cką oko­licę oga­rnął spo­kój. Nie­pokój lu­dzi bu­dziła ci­sza jaka pa­nowa­ła na za­mku. Już od da­wna nikt nie wy­cho­dził, nie wy­jeżdżali konni, nie uno­sił się dym z kom­ina. Wre­szcie mło­dy kmieć odwa­żył się pójść na zwi­ady i przy­niósł przer­ażającą i zara­zem rado­sną wieść:

— Król nie żyje!

— W wieży tylko my­szy gra­sują!

— Patrzcie co zo­stało po Popielu!

wykrzy­knął i podniósł rękę, w której trzy­mał ko­ro­nę króla Popiela. Taka była kara za pod­stępny i okru­tny mord, za udrę­kę lu­du i o tym opo­wiada huczą­ce nocą jezi­oro.

Teresa Brauer, Legenda o Królu popielu i myszach, tekst dostępny na stronie: http://www.msw-pttk.org.pl, data pobrania: 29.02.2020.
Dominik Iwanicki
Diwanickidesign@gmail.com
+48 664 003 221
Dysgrafik.pl